czwartek, 27 sierpnia 2015

Druga lekcja!
 Hej! Dzisiaj o 9.00 odbyła się moja druga lekcja jazdy konnej. Dojechaliśmy dwadzieścia minut przed 9.00 więc musieliśmy trochę poczekać. Po kilkunastu minutach instruktorka dojechała. Przywitałam się i zaprowadziła mnie do wielkiej siwej klaczy - Greli. Była taka duża, że stojąc na palcach ledwie dosięgałam do jej grzbietu, a sama jestem dość wysoka. Instruktorka pokazała mi jak się szczotkuje konia. Nigdy tego nie robiłam więc to była miła odmiana. Po dokładnym wyczyszczeniu instruktorka osiodłała ją i wyprowadziła z boksu. Na padok prowadziłam ją ja. Doszliśmy do małego, okrągłego zagrodzonego padoku. Na początku wsiadłam z drabinki. Gdy już siedziałam na grzbiecie pani instruktor przypomniała mi podstawy a, że była bardzo miła przyjemnie się słuchało. Powiedziała, że klacz ma bardzo spokojny kłus to będę jechać bez lonży co bardzo mnie ucieszyło. W stępie zrobiłam kilka ćwiczeń np.: dotykanie uszu konia, stóp, przytulanie szyi, zmienianie kierunków itp. Kiedy koń się rozstępował przyszedł czas na kłus. Konik był troszeczkę uparty i za nic nie chciał kłusować, ale w końcu udało się nam się skłonić ją do kłusa. Jeździłam sobie kółeczka, próbowałam robić ósemki w kłusie niestety z marnym skutkiem. Ćwiczyłam kłus anglezowany, ale większość czasu jechałam w kłusie wysiadywanym (ćwiczebnym), bo było bardzo wygodnie :). Oczywiście nie obyło się bez wjechania w drabinkę ,ale to szczegół.Po około 45 minutach pojechałam na większy padok. Tam ćwiczyłam znów kłus  anglezowany i jechałam slalom kłusem, i tak w kółko. Robiłam również volty i pół volty. Kiedy lekcja dobiegła końca zsiadając z konia nie chcący nadepnęłam jej na nogę, ale delikatnie więc nic się nie stało. Odprowadziłam ją do boksu i instruktorka pokazała mi jak rozsiodłać konia, oczywiście nie mogłam odpiąć popręgu ani zdjąć siodła, więc tylko odniosłam siodło i umyłam wędzidło. Porozmawiałam jeszcze chwilę z instruktorką i pojechałam do domu. Lekcja była super, bardzo miła instruktorka, cudowny koń po prostu same plusy. 
Czekajcie na kolejną relacje z jazdy i zostawcie jakiś komentarz. Pa! 

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

                                                           Pierwsza notka-pierwsza jazda                                                         Witam serdecznie na moim blogu w którym będę opisywała moje wrażenia po lekcjach jazdy konnej.
Pierwsza jazda 
Moja pierwsza lekcja jazdy konnej odbyła się w stajni w Gałkowej na Mazurach. Podczas wakacji, które spędzałam na Mazurach dowiedziałam się o tej właśnie stajni. Następnego dnia rano pojechałam razem z rodzicami do stadniny. Kiedy dojechaliśmy na miejsce zobaczyliśmy że  było tam bardzo dużo koni i ludzi. Okazało się później że dzieci są na koloniach. Potem poszliśmy się umówić na jazdę która miała się odbyć o 12.00. Do tego czasu mogliśmy pooglądać jak dzieci z kolonii ćwiczą skoki przez przeszkody i pobawić się ze stajennym pieskiem rasy border collie.
Przed 12.00 poszliśmy na miejsce spotkania zanim instruktorka osiodłała konia - Emila, mogliśmy pospacerować po stajni i pogłaskać konie. Po kilku minutach instruktorka przyprowadziła ślicznego gniadego konia. Wsiadłam ma niego z takiego  podwyższenia. Kiedy już siedziałam w siodle pani tłumaczyła mi jak mam kierować koniem, co robić itd. Zaraz potem poszliśmy na padok gdzie była też jazda a zastępie. Ja na środku padoku jechałam na lonży. Najpierw był stęp a potem kłus. Kiedy koń mi zakłusował byłam zaskoczona że to taka wielka prędkość, ale w końcu to była moja pierwsza jazda.Konik był trochę nieposłuszny, dlatego że  chciał jechać w zastępie i czasami zatrzymywał się, ale dałam radę. Ćwiczyłam kłus anglezowany,ćwiczebny i kłus w półsiadzie. Oczywiście na początku kłusu anglezowanego obijałam się jak worek ziemniaków i bardzo śmiesznie to wyglądało, ale mimo wszystko pierwszą jazdę uważam jak najbardziej udaną . 
Drugą lekcje mam w czwartek o 9.00 w miejscowej stajni tak że niebawem pojawi się kolejna notka. Pa :)